Wspólnota animowana

czarny/ 24 listopada, 2020

W kreskówkach dla dzieci, kreskówkach dla dzieci, produkowanych przez Disneya mówi się po angielsku.

Czyli po amerykańsku.

Potem tłumaczy się na polski, żeby polskie dzieci też mogły oglądać.

I oglądają dzieci, na przykład moje.

W pewnym momencie jeden z bohaterów coś mówi, nawiązując do znanego filmu Barei. Albo do polskiego przeboju z lat dziewięćdziesiątych. Albo do innego filmu, powiedzenia, przeboju, zdarzenia z lat 80, 90 itp.

Dzieci się śmieją, ponieważ śmieją się ze wszystkiego, co jest zabawne, jak to dzieci. Nie rozumieją jednak nic a nic. 

Ja rozumiem, bo jestem starym dziadem i oglądam kreskówki z dziećmi. Rozumiem też, że polscy tłumacze chcą mieć swój wkład do filmu związany z przekazem. I chodzi również o to, bym ja, stary dziad – rodzic, oglądał z dziećmi te kreskówki i również się świetnie bawił.

Wydaje mi się, że amerykańskie kreskówki tłumaczone na polski są jedynym zbiornikiem, którego zawartość można obserwować, jeśli chce się zgłębić swą wiedzę na temat polskiej świadomości zbiorowej, czy jak to tam zwać. Nigdzie indziej, nikt inny do niczego takiego się nie odnosi. Może z wyjątkiem kabaretów, ale o nich nie będę dziś pisał, ponieważ mam dobry humor.

Czy amerykańscy twórcy zdają sobie sprawę, jak ważną rolę pełnią dla polskiej kultury i polskiej spójności? Chyba nie. Pewnie by się zdziwili. Pewnie by chcieli za to jakąś kasę. 

Młoda bohaterka, która kiedyś wyruszy na wyprawę wraz z niedocenianym chłopaczkiem, który będzie rycerzem – pracuje obecnie w knajpie „Orła Cień”. Pamiętasz, jak widziałaś orła cień? Ja pamiętam. Pamiętam też debilny tekst piosenki.

Myślę, że to wszystko, co nasz łączy. I że jest nas, z każdym straconym kilogramem, mniej coraz. Polaków.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *