Wolność i niewolność

czarny/ 13 kwietnia, 2021

Istnieją dwa stany: wolność i niewola.

Nie ma innych.

Czym więc są osobno, skoro wspólnie są wszystkim?

Niewola polega na wykonywaniu czynności w oderwaniu od woli i radości.

Wolność polega na wykonywaniu tej samej czynności z własnej, uśmiechniętej woli.

Jeśli nie chcę pracować w tym cholernym biurze, ale muszę pracować i pracuję – nie jestem wolny.

Jeśli pracuję w tym cholernym biurze, w którym mam szefa – idiotę, i jednocześnie cieszę się, że tam pracuje – to jestem wolny.

Jeśli będę pracował – bo muszę, wychowywał dzieci – bo muszę, dbał o potrzebujących – bo muszę, modlił się – bo muszę, będę wtedy pięknym, smukłym niewolnikiem. To nie jest coś strasznego, większość z nas tak robi, ale to nie jest wolność.

Wolność to tak zwane nieszczęście, z którego się cieszę.

Jak można robić przykrą rzecz z przyjemnością? Jak cieszyć się z nieszczęścia?

To jest niemożliwe, jeśli podchodzi się do tematu na ludzki sposób. Bo ludzki sposób mówi nam wiele o nieszczęściu, ale kłamie. Zresztą, to nie jest wcale ludzki sposób. To zewnętrze na nas tak wpływa, że to, co nie jest nasze, co uparcie, codziennie, rzuca się nam na twarz, traktujemy jako swoje. Skoro to widzimy, czujemy – to chcemy tego, bo wydaje się nam, że to się nam należy. Należy się nam, bo o tym wiemy – czy to nie głupie? Ano głupie. I konsekwencją tej głupoty jest, w prostej mierze, nasze nieszczęście wynikające z braku. Z braku czegoś, co nie jest nasze. Tak skonstruowaliśmy świat: jest w nim mnóstwo przedmiotów, stworzonych przez nas, na podobieństwo naszych upodobań, i pragniemy je mieć, popadając w gorycz.

Jak więc osiągnąć pełną wolność?

Nie wiem za bardzo. Chyba klucz tkwi w myśleniu o innych tak, jakby byli oni mną w czystym sensie. Czyli w osiągnięciu stanu, by dobro drugiego człowieka było naszym marzeniem. Chodzi więc o realizację marzeń, wyrzeźbionych tak, że sprawienie komuś radości było naszym wyzwoleniem. Było naszą radością.

Czy nie można więc, korzystając z wolności, robić coś dobrego dla siebie? Oczywiście, że można.

Trzeba do tego cierpliwości w przezwyciężaniu egoizmu, ponieważ egoizm to kajdanki w różowym futerku. Nie mamy do nich klucza, dlatego wyciągamy przez nie nasze dłonie, zdzierając sobie skórę do krwi. Trzeba cholernej cierpliwości, niezmordowanej. A gdy już się wyswobodzimy z tych kajdanek, nocą przyjdzie agent dołu z powieści Mariusza Wolskiego i założy nam nowe. I tak to będzie trwało, aż do końca. Czy w związku z tym będziemy ciągle nieszczęśliwi?

Wszystko zależy od tego, czy będziemy wolni….

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *