Wielkie jajo w opałach

czarny/ 14 czerwca, 2021

Moja Córka była na szkolnej wycieczce. Podobno to rzadkość obecnie. Atrakcje takie jak zwiedzanie gdańskiej starówki, gdzie stoi nieznużony Neptun, pobyt w Hevelianum, gdzie nauka jest pokazywana jako ciekawostka, ognisko z kiełbaskami na ekologicznych patykach. Rzeczy oklepane, dla młodych ludzi nie muszą być oklepane, podziwu godne są te próby rywalizacji nauczyciel z kolorowymi światami możliwości w grach komputerowych.

W każdym razie, z wycieczki wróciła w miarę zadowolona, czyli wycieczka była naprawdę udana. Chwała nauczycielom!

Ostatnia atrakcja, niedzielna i odświętna, to pobyt na strusiej fermie. Czytałem kiedyś książki przygodowe o Indianach, w których – w każdej chyba – Indianie opisani byli jako ci, którzy nie marnują nic z otaczającej ich przyrody, zwłaszcza z bizonów. Mięso do jedzenia, futro do ubrania, jelita na cięciwy do łuków, kopyta na ozdobne popielniczki i tak dalej. Okazuje się, że właściciele strusiej fermy wcale nie są gorsi. Na fermie strusiej można kupić strusie pióra, przepołowione strusie jajo (skorupka), całe strusie jajo (skorupka) z wydrążonym otworem na czubku, całe strusie jajo (skorupka) z wydrążonym otworem na czubku pomalowane farbkami w egzotyczne wzory, fragment strusiego jaja (skorupki) pomalowany farbkami z doczepionym rzemykiem w celu noszenia na szyi, jajecznica ze strusiego jaja, drugi rodzaj strusich piór, droższych. Był nawet breloczek w kształcie gitary elektrycznej (aluminiowy).

Córka kupiła połówkę skorupki w celu postawienia na półce i gromadzenia w niej… czegoś. Była bardzo zadowolona. My z Żoną nic nie mówiliśmy, bo co mieliśmy mówić? Miała pieniądze, to sobie kupiła – tak działa głód człowieka, normalna sprawa. Wieczorem, gdy już córka zasnęła, Żona wzięła do rąk własnych ową skorupkę i zaczęła ją oglądać. Nie naoglądała się jednak zbyt długo, ponieważ skorupka, niczym Zły Pierścień, wyślizgnęła jej się z rąk i upadła na podłogę – zamieniając się z cichym trzaskiem w trzy lub cztery skorupki mniejszych rozmiarów. Kurde. Ale numer.

W tej chwili sprawa wygląda tak, że stara skorupka jest ukryta. Poprzez Internet zamówiona jest nowa połówka strusiego jaja – ma przyjść jutro. Czeka nas dzień udawanych poszukiwań Skorupki nr 1, która gdzieś przepadnie i co najmniej przez 24 h nie będzie można jej znaleźć. Skorupka nr 2, po wyjęciu z paczkomatu i ewentualnym obłupaniu i upodobnieniu stanie się odnalezioną Skorupką nr 1, służącą do gromadzenia… czegoś. No i nie wiadomo, wstydzić się, cieszyć się, mieć wyrzut sumienia, nie przejmować się, olać to, napisać o tym esej?

„Młody”: Obywatelu sierżancie, poszwy są wszystkie, ale prześcieradeł jest tylko dziewięć.

Sierżant:”’Taaak? (Rozrywa jedno z prześcieradeł): Teraz jest dziesięć.

Porucznik Arek: Sztuka jest sztuka.

Kroll, reż. W. Pasikowski, 1991

6 Comments

  1. Tak to czasem bywa, że rzecz się wymsknie i trzeba szybko szukać zamiennika. Uwielbiamy Gdańsk, brawa dla nauczycieli, którzy decydują się na spacery i wycieczki dla dzieciaków!

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *