Turystyka i doświadczenie

czarny/ 29 stycznia, 2021

Jeśli ktoś mówi: mam już swoje lata i wiem sporo o życiu, oznacza to najpewniej, że posiada na swoim koncie sporo rozczarowań i oszustw, które wykonywali na nim inni. Takie słowa są też najczęściej wstępem do orzeczenia, którego sens brzmi mniej więcej: tym razem już mnie nie oszukają. W rzeczywistości oznaczają one strach, że znowu, mimo wszystko zostanie ten człowiek wyrolowany, z głupią miną, sam. A także, prócz strachu, malutką, cichutką, przeźroczystą niemal nadzieję, że jednak tym razem będzie inaczej. Chociaż nie, na pewno nie, nie będzie inaczej. Mam wszak już swoje lata.

Warto pamiętać o tych kłamstwach, przeprowadzanych na nas. One nie są sztangami, którymi powinniśmy machać, by wzmocnić naszą siłę i odporność. To są ciosy w potylice, ewentualnie w nerki. Nie wzmacniają nas ani trochę. Są jak młotki, które wbijają nam oczy w ziemię.

Wczoraj mówiłem o tym, że podróże są promowane. Przemieszczanie się jest promowane. Mamy być w ruchu, jak nerwowe bakterie. Pieniądz też musi być w ruchu, razem z nami, to jest tak zwane pierwsze prawo termoekonomiki (utworzyłem nowy wyraz, niezły, mogę się zapisać do Wikipedii). Dochodziłem uparcie, jakie mogą być przyczyny tej promocji, doszedłem donikąd, ale się nie zmartwiłem, ponieważ nieźle znam tą okolicę.

No i przemyślałem to, co napisałem (to jedna z zalet pisania – można przemyśleć to, co się przemyślało wcześniej). Przecież teraz mamy promocję bezruchu! No więc jak? Co promujemy w końcu? Ruch, czy bezruch? Zwariować można od tej propagandy, tak pomyślałem.

Żeby zadośćuczynić Pani Merytoryce kilka faktów: Thomas Cook Group plc ogłosiło upadłość we wrześniu 2019 roku, czyli niedawno. Jest to taka firma, właściwie była, która może, właściwie mogła, pochwalić się tym, że jest najstarszym biurem podróży na świecie. To znaczy była najstarsza. 1841 rok – to pierwsza wycieczka, którą zorganizowali. Żeby było ciekawiej, w wycieczce uczestniczyli byli alkoholicy, wychodzący z nałogu. Rząd brytyjski poinformował, że nie będzie wspierać firm, które nie są ważne dla strategicznych interesów kraju. I nie dał tych nędznych dwustu milionów funtów, jako zabezpieczenia dla banków. Czyli nie są ważne już biura turystyczne. To ciekawe, bo przecież kiedyś były… Chodziło przecież o to, by ludność miast, zwana proletariatem wszystkich krajów, przyczyniała się swym istnieniem do różnych rzeczy, takich jak wsparcie kolei (a potem innych zbiorowych środków transportu), ściągała z rynku nadwyżki pieniędzy, przy okazji też dając odreagować swej psychice zakutej w kierat wielkiej produkcji. I potem jeszcze lepiej pracować. Jako ciekawostkę, powtórzę za Wikipedią, że w związku z tym bankructwem miała miejsce największa w powojennych dziejach Wielkiej Brytanii operacja repatriacyjna, zwanej operacją „Matterhorn”. 150 tysięcy turystów brytyjskich, w klapkach, zostało poddanych tej operacji i wszystko się udało.

Tak się przypadkiem składa, że wszystko to odbyło się jeszcze przed pandemią. Strach pomyśleć, jak taka akcja „Matterhorn” wyglądała by w warunkach zamknięcia, które są stosowane obecnie. No i obecnie bankrutujące biura podróży nie mają już tak łatwo, choć wszystkie łączy jedno: nie są przydatne dla strategicznych interesów kraju.

W Belgii na przykład mówią, że covida przewozi się w walizkach (no i w plecakach również – przyp. aut.), podróżować więc nie należy. Nie należy szukać swojego ja w klasztorach Szaolinach, ani poszerzać horyzontów na pustyniach Gobi. Wychodzi na to, że obecnie należy się poszerzać siedząc przy internecie i zdzierając paznokcie na komentarzach. To możliwe. To możliwe, że to jest nowa opcja, której narodzin jesteśmy świadkami. Oczywiście pytanie: kim jest ojciec chrzestny tej opcji? – nie jest na miejscu. Możliwe jest jednak również, że to wszystko, o czym tu piszę, te zbiegi okoliczności i masowe działania rodzą się spontanicznie, same z siebie, w jakimś domu z brudną miednicą pod nogami. Przecież nie wiemy, jak jest.

A nasze doświadczenie? Życiowe doświadczenie, z którego jesteśmy tacy dumni? Co one na to? Czy pomoże nam w krytycznej chwili podjąć decyzję? Damy się oszukać czy nie? A jeśli damy, to komu? A jeśli nie damy, to komu? I jeszcze: Czy to jest już totalitaryzm, czy dopiero jego przedpokój?

Pytania pączkują jak ameby. Ciąg dalszy nastąpi.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *