Srolo

czarny/ 20 kwietnia, 2021

Wczoraj strasznie mi się nudziło, ponieważ czekałem w poczekalni. Była to poczekalnia dentystyczna – wszyscy wiemy, że w tym miejscu umysł ludzki działa inaczej. Ja na ten przykład zacząłem myśleć na temat nudny i przebrzmiały, czyli: MUZYKA DISCO POLO. Za cel postanowiłem sobie znaleźć jedno słowo, które tą muzykę definitywnie określi. Byłem w tym podobny do wielu niegdysiejszych cwaniaków szukających magicznej formuły potrafiącej ołów zmienić w złoto (pomijam tu ich rzeczywistą funkcję). Jak wiadomo, nigdy im się nie udało, choć w tym czasie ich koledzy nauczyli się bez problemu zamieniać złoto w papiery. Temat, jak wspomniałem przebrzmiały niejednokrotnie, ale w moich oczach miejsc rozmyślań mnie usprawiedliwia.

W końcu znalazłem te słowo, he he. Czort z dramatyzmem, powiem od razu. Te słowo to: wulgarność. Nic specjalnego, ale mnie zadowala. Nie chodzi jednak o to, że tam, w tych tekstach poleci czasem przekleństwo albo temat danej piosenki jest sprośny, bo dotyczy gołej Danki.

Podobnie, jak wulgarność mowy polega na sprowadzeniu zakresu używanych słów do okolic szeroko rozumianego odbytu, tak samo wulgarność muzyki polegać może na zestawieniu jej dźwięków i rytmów w sposób wiodący do upokorzenia podstawowych zmysłów. Mówiąc inaczej, disco polo jest po to, by człowiekowi wykazać, jak bardzo jest prymitywny i jak bardzo nie zasługuje na nic więcej, niż jętka jednodniówka.

W tym momencie przychodzi nieunikniony hipotetyczny człowiek i mówi te słowa: Ale mi się to podoba! Czy nie mogę sam wybrać muzyki, której chcę słuchać? Czy jest w tym coś złego? I na koniec dodaje: Mam prawo do swojego gustu! Skoro hipotetyczny człowiek to powiedział, muszę udzielić hipotetycznej, nudnej odpowiedzi (sam jestem sobie winien, skoro zacząłem ten temat). Istnieje otóż wiele złych (w sensie etycznym i estetycznym) rzeczy, podobających się wielu. To nie świadczy jednak dobrze o tych rzeczach, lecz kiepsko o tych ludziach. Czy zamiast wspierać czyjeś zamiłowanie do walk błotnych kobiet nie warto wskazać mu innych możliwości zaspokajania jego potrzeby relaksu? I wcale nie chodzi o pieprzony balet, wystarczą zwykłe walki pięściarzy!

Onegdaj śpiewano głosem podniosłym. Śpiew był czymś zupełnie innym od mowy, był w zasadzie odrębną kategorią. Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym i w tamtych piosnkach słychać szacunek, a nawet cześć do ludzkiego głosu. Obecnie brzmi on dla nas śmiesznie, śmiesznie i sztucznie. Przyzwyczajeni jesteśmy do luzu w głosie, do nonszalancji przerobionej w epatowane lekceważenie, czasem nawet w pogardę dla tego, co normalne w krtani i w uczuciach. Wydaje nam się to zupełnie w porządku, rock and roll siedzi w nas mocno i jest nie do ruszenia. Jednak disco polo to kolejny szczebel w dół. A w zasadzie podest w dół. I teksty i głos i muzyka osiągają tu stan graniczny, jeśli chodzi o przyswajalność. Poniżej gówna nie można już bowiem zejść. Nie da się bardziej skundlić i sponiewierać słuchu człowieka – przynajmniej ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. Nawet death, black i srack metal zostają w tyle.

Kiedyś, gdy słyszałem omawianą muzykę zaczynałem trząść się ze złości. Obecnie już tylko się wnerwiam, przywykłem. Przyzwyczajenie jest najwyższym stadium obrzydzenia – tak to należy podsumować. Najgorsze jest to, że potrafię sobie wyobrazić siebie za, powiedzmy, kilkanaście lat, kiedy to z pełnym spokojem przysłuchiwał się będę temu ściekowi. I drugie najgorsze: nigdy nie pogodzę się z tym, że PIS chce, poprzez promocję tego czegoś, zdobywać głosy wyborców. Ja wiem, że prawda etapu, że zapotrzebowanie, że ścierwo też przydatne być może. Nie znam się na polityce i nie będę trwonił wiązań nerwowych na roztrząsanie domniemanej zdrady, czy też układu sił od stuleci wiążącego wszystkie podskoki naszych linoskoczków. W tym właśnie punkcie, który nie jest jedyny, ale który mi zupełnie wystarcza czuję się opluty i zlekceważony. Powiem więcej, czuję się w tym momencie, że już nigdy…

Na tym przerwałem rozważania. Przyszedł mój czas. Wszedłem do gabinetu na swoją arię.

8 Comments

  1. Myślę, że gdyby w gabinecie leciał utwór disco polo, dużo łatwiej byłoby to przetrwać. Istotniejszy byłby ból głowy, aniżeli zęba.

    • Każdemu coś innego – tak. Ale jeśli coś jest po prostu złe – trzeba o tym mówić. Tu nie do końca chodzi o gust (czy też jego brak). Chodzi o nachalną ingerencję w przyrodzoną każdemu potrzebę piękna.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *