Robak zamiast klasyka

czarny/ 5 sierpnia, 2021

Czytając Szekspira opisującego swoje czasy cieszymy się, znajdując podobieństwo do naszych.

Jak hańba blask honoru rychło brudem maże,
Jak żądza na złą drogę dziewiczość sprowadza,
Jak zacność bezskutecznie odpiera potwarze,
Jak moc pospólną trwoni nieudolna władza,

Jak sztuce zamykają usta jej wrogowie,
Jak naukę w pakt biorą ignorantów stada,
Jak prostą prawdomówność głupotą się zowie,
Jak dobro złu na sługę najwyżej się nada

I tak dalej, he he, ale fajnie. Oni mieli tak samo przerąbane, jak my.

Gdyby dziś ktoś coś takiego wypuścił na świat – świat nie zauważyłby absolutnie nic. To w końcu przebrzmiałe teksty, banalne jak błoto zryte przez dziki. Plus dobre rymy, miło przełożone na słowiańszczyznę.

 Szekspir był politykiem na odcinku propagandy – takie założenie. Tamtejsza propaganda była jednak wysokich lotów, a nawet powiedziałbym, że aż naiwna w tym wyrafinowaniu. Wierzyła ona, że tylko wysoka jakość potrafi do czegoś przekonać. To był chyba podstawowy błąd założony przez ojców założycieli, o których dziś możemy pogadać jedynie z nostalgią. Ach, ta świetlista naiwność, przybrudzona bardzo dyskretnie i bardzo gdzieniegdzie – jak ona się ma do obecnego chlewu i mlaskania? Współcześni komentatorzy doszli do wniosku, wyprofilowani doświadczeniem minionych wieków, że koszty były lokowane nie tam, gdzie trzeba, zupełnie niepotrzebnie. Zamiast klasyka można bowiem zatrudnić robaka – pieniądze mniejsze, możliwość wyrwania się z obroży prawie zerowa, a najlepsze – on sam też wie, że nic nie znaczy, ponieważ jest robakiem.

Nasi, czyli współcześni autorzy są (z reguły) kiepscy i dlatego tak potrzebni. Bylejakość jest jedną z podstawowych zasad handlu, wbrew temu, co mówią handlowcy. Towar byle jaki bowiem szybko się zużywa i należy go zastąpić nowym. Bylejakość zmniejsza też koszty produkcji i koszty transportu, bo nie przeszkadzają jej wstrząsy na wybojach – same zalety. Byłe jacy zaś propagandyści siedzą w fotelu i snują dym z fajeczki, który nikogo nie powinien obchodzić, bo jest głupkowaty i mało atrakcyjny wizualnie – obchodzi jednak, bo innych snujących się dymów nie ma. Człowiek natomiast posiada, jak to mówią (ale mówią to inni niż mówili poprzednio), wrodzoną potrzebę konsumpcji treści.

Szekspir dziś nie przebiłby się ze swoim tekstem, ponieważ bywa on zawiły a czasem nawet niejednoznaczny, niemal jak konstytucja. Istnieje potrzeba na takich, co nic nie rozumieją.

W takim razie pora na wizje przyszłości. Tu niestety jest problem. Nie da się zejść bowiem poniżej najniższych nizin. Można jedynie eksplorować pobliskie, inne niziny, ale i te się kiedyś skończą, ponieważ ziemia jest bardzo płaska w swej istocie. Jedyne, co można zrobić na poważnie, to wydłubać obywatelom oczy i uszy (co jest możliwe niestety) lub całkowicie ich ubezwłasnowolnić.

Jeśli chodzi o wydłubywanie nam oczu i uszu, to na tym odcinku widać wyraźne postępy. Ogólny wrzask powoduje bowiem ogólne ogłuchnięcie (czytaj: z uwagi na mnogość informacji coraz trudniej, statystycznie, jest znaleźć wartościowe). Niepowstrzymywany marsz pornografii, sztuki zachwalającej rzeczy estetycznie obrzydliwe, afirmacja wulgaryzmów, zamazywanie znaczeń słów oraz przyzwyczajanie społeczeństw do kłamstw – to oklepane fakty, które nikogo już nie dziwią, ale bardzo skutecznie użyźniają obojętność na zło. I tak dalej.

Ubezwłasnowolnienie natomiast to nauka życia na kredyt – co jest po prostu niewolniczą edukacją, zwaną edukacją powszechną.

Dlatego uważam, że zniknie literatura i sztuka, ponieważ okażą się one zbędne (mówimy cały czas o odbiorze masowym). Być może zniknie również sport – jako miejsce propagujące rywalizację oraz poczucie bliskości.

Zniknie to wszystko w takim kształcie, w jakim obecnie znamy. Pozostaną jedynie gry komputerowe i gimnastyka.

PS. Najmroczniejszy wpis, jakiego dokonałem. Być może nie powinienem tak pisać, choć w sumie – dlaczego nie powinienem? Przecież nikt się zmartwi, nawet ja sam – jesteśmy bowiem odporni na katastroficzne wizje. One zostały nam również obrzydzone.

4 Comments

  1. No wiem. Trudno było mi to przyjąć. To nie jest tylko tak, że przywykliśmy, myślę, że jest też tak, że wypieramy to wszystko, bo ta wizja jest… nieludzka. Przyjęcie tego faktu pozwala jednak na podjęcie decyzji budowania jakości własnego życia jako tego na co wpływ mamy i nagle okazuje się, że takich osób, które tej jakości chcą pojawia się coraz więcej. Bądźmy faktycznie tą zmianą, którą chcemy widzieć w świecie. Nie mamy nic do stracenia i tak wiele piękna do zyskania. Pozdrawiam <3

  2. Jestem zupełnie innego zdania 🙂 Weszliśmy w nowy rozdział historii, liczony w tysiącach lat. Każda wielką zmiana wymaga docierania się, zanim zostanie wprowadzony „nowy porządek”. Wokół mnie jednak coraz więcej dobra, coraz więcej duchowości. Obracam się w kręgach, gdzie szacunek, naturą, bycie ze sobą, nawet w ciszy i kontemplacji, staje się czymś naturalnym. Świat wokół nas jest taki, jakim go widzimy. Jeśli przewidujesz tak negatywną przyszłość, nie zdziw się, jeśli taka przyszłość Cię czeka 🙂 Ja w swoim przypadku przewiduję przyszłość wymarzoną i uwierz mi, że ona się wokół mnie materializuje. 😉

    Ps. Uwielbiam Szekspira, jednakże przytaczanie wyrwanego z kontekstu tekstu chyba mija się z celem, chyba że rzeczywiście chcesz mocno podkreślić to, jak widzisz swoją przyszłość 😉

    Dużo dobrych myśli życzę!

    • Dziękuję za komentarz. Po pierwsze, wyrwany z kontekstu kawałek tego sonetu (nie pamiętam numeru) nie burzy jego całości. Cały sonet ma podobną wymowę i mówi w zasadzie o samobójstwie, przed którym chroni jedynie istnienie drugiej osoby. Po drugie – zgadzam się z resztą 🙂 Mniej więcej 🙂 Miałem najwyraźniej zły dzień i wszystko widziałem poprzez ten zły dzień. Myślę jednak o świecie, w którym będą żyły moje córki i trochę się boję. Muszę je przygotować, by umiały dostrzegać dobro i piękno. Trudne to zadanie.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *