Radosnego dawcę miłuje Bóg

czarny/ 25 maja, 2021

Cały numer polega na tym, że wcale nie chodzi o to, bym komuś coś dał. Chodzi o to, bym się cieszył z tego, że komuś coś mogę dać. No i w drugiej kolejności mu to dał. No i też się cieszył. To jest ten poziom, który proponuję nam Pan Bóg po to, byśmy zrozumieli, w jaki sposób On żyje.

A żyje poprzez rozdawnictwo, nieustanną wymianę, która powoduje namnażanie dobra, coraz bardziej wszędobylskie i nieopanowane. Sąd Ostateczny będzie polegał na tym, że to wszystko się wyleje, że już nie zmieści w misce, w której nas usadowił i trzeba będzie zacząć od nowa. Wypadałoby więc cieszyć się ze śmierci i z tzw. końca świata, który kiedyś nastąpi.

Czemu o tym piszę?

Bo jadąc wczoraj samochodem nie przepuściłem innego samochodu, który próbował wyjechać z podporządkowanej. Widać było, że facet liczył, że go przepuszczę – bo gdy już zrozumiał, że nie – jego usta zaczęły poruszać się w sposób wskazujący na silne podenerwowanie. A ja po prostu śpieszyłem się do domu, bo byłem trochę spóźniony i jednocześnie w myślach układałem plan czynności, które muszę wykonać. I nie pomyślałem o nim, o tym nerwowym człowieku.

Mam trochę wyrzutów sumienia, że nie pomyślałem o nim, choć przecież wcale nie musiałem o nim myśleć. Czyli jak to jest: powinienem się tym przejmować, czy nie?

Myślę, że powinienem być na tyle mądry, by móc myśleć o wszystkim jednocześnie. O sobie i o innych. Czy to możliwe? Na razie raczej nie. Ale ci inni, tak zwani bliźni, to jest szkoła dla mnie, dana po to, bym się uczył. Nie muszę tego już umieć – muszę się po prostu uczyć. Uczyć się wolności, która polega na wesołym pozbywaniu się siebie.

I z tym optymistycznym akcentem idę na szkolenie – na którym będę się uczył. Czegoś innego, ale i tak jestem zadowolony. Bo uczyć się, oznacza brać w ramiona nieskończoność.

8 Comments

  1. …a „gdzie się człowiek śpieszy, tam się diabeł cieszy” :- ) O tym pomyśl następnym razem! Ilekroć mnie ktoś wyprzedza, ZAWSZE spotyka go chwilę później coś przykrego (najczęściej jest to: jazda za traktorem/ śmieciarką, nagła zmiana świateł na czerwone, pieszy, który własnie wszedł na jezdnię) – jestem natychmiastową karmą dla każdego, kto nie zrozumiał, że świat został stworzony bez klepsydry odmierzającej czas :-))

    • Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem. Wydaje mi się jednak, że czas jest na stałe przypisany do naszego świata i do życia. Bez czasu bylibyśmy jak anioły. A my nie anioły.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *