Pokolenie

czarny/ 17 listopada, 2020

Pokolenie JPII okazało się pokoleniem nieistniejącym. Istniało ono jedynie w umysłach tych, którzy chcieli dwie rzeczy:

a) chcieli dobrze;

b) chcieli coś powiedzieć.

Wymienione rzeczy okazały się niewystarczające. Pokolenia JPII nie ma.

Na pocieszenie należy jednak zaznaczyć, że istnieje inne, realne i lepsze pokolenie, czego świadomości dostarczają nam tak zwane „ostatnie wydarzenia”.

Pokolenie Bydła Nieoznaczonego charakteryzuje się przede wszystkim dużym rykiem oraz brakiem wypalonych pieczątek na skórze. Występuje w terenach miejskich i wiejskich, wszędzie właściwie. Jest wszystkożerne.

Jeśli chodzi o ryk, który można eufemistycznie nazwać używaniem niestosownych wyrażeń w przestrzeni publicznej – to nikt nie powinien być tu zdziwiony. Sączyło się, sączyło i przesączyło. Przez szmatkę. Nie zauważyłem, kiedy przeklinanie stało się nobilitujące, ale proces ten procesuje się od dawna i jest już tak normalny, że niemal przeźroczysty (pewnie to socjalizm i SB ze swoim Nowoczesnym Słownikiem Grypsery Więziennej pod red. F. Dzierżyńskiego, jednak to temat na inny temat…). Niby każdy marzy, by pracować w administracji i mieszać herbatę z cytryną; jednak potrzebny jest mu do tego zastrzyk adrenaliny w postaci chamstwa, wyskakującego nagle z ust, jak szczekanie labradora. Wtedy równowaga zostaje osiągnięta: trochę chamstwa, trochę przytulnego nieróbstwa i jestem w pełni człowiekiem.

W każdym razie – sam brałem w tym udział, w tym przenoszeniu jednych cegieł w miejsce innych, więc nie dziwi mnie, że przekleństwo jest już takie banalne. Choć trochę żal…

Natomiast, jeśli chodzi o brak wypalonej pieczątki na brązowym zadku, to sprawa jest znacznie poważniejsza. Tatuaże oczywiście nie wystarczają, nigdy zresztą nie wystarczały, służą chyba zresztą czemuś zupełnie innemu (ale to też temat na inny temat). Mówi więc człowiek: „wy pier … lać” – chcąc powiedzieć: „gdzieś mnie przywlekli, ale nie wiem gdzie, i bardzo chciałbym/chciałabym wrócić”. I mówi jeszcze „aborcja” – chcąc powiedzieć „pomocy”. I mówi „je b…ć” – oczekując odpowiedzi, w którą stronę trzeba krzyczeć i przed kim się kłaniać.

Słowa zmieniają znaczenie a ludzie nie zmieniają znaczenia. Rozdwojenie. Kupa pusta w środku.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *