Piłka jest, a bramki będą

czarny/ 15 czerwca, 2021

W związku z kolejną, okrągłą rocznicą kolejnego przegranego meczu przypomniałem sobie pewną historię.

Mam kolegę, który ma syna. Mój drugi kolega też ma syna. I tak dalej.

Ostatnio ten drugi kolega opowiadał mi historyjkę. Otóż jego syn z trzema swoimi kolegami grali sobie w piłkę nożną. Jednym z nich był syn mojego pierwszego kolegi. Pierwszego mojego kolegę nazwijmy dla ułatwienia Piłkarzem, ponieważ był on kiedyś prawdziwym piłkarzem, potem trenerem w naszych okolicznych, trzecioligowych klubach. Lubi więc sport ze wskazaniem na nożną piłkę. Drugiego mojego kolegę nazwijmy zaś Nauczycielem, ponieważ jest nauczycielem.

No więc synowie Piłkarza i Nauczyciela, którzy również są kolegami, grali w piłkę wraz z dwójką dodatkowych chłopaków. Opowieść Nauczyciela:

Pytam go: Jak ci idzie mecz? 
Świetnie, tato - odpowiada.
A z kim jesteś w drużynie?
Z tym i z tym.
Co? To znaczy, że syn Piłkarza gra sam przeciwko wam trzem?
Tak.
Ok. A ile jest?
Dwa do pięciu. Mówiłem, że świetnie nam idzie.
No tak, ale pamiętaj, że on jest sam, a was trzech, więc ma dużo trudniej...
Eee, tato, ale to on wygrywa! Nam jednak udało się strzelić dwie bramki!

W ten sposób dowiedziałem się, co znaczy nowoczesne, pozytywne myślenie. Po pierwsze: nie należy przejmować się niepowodzeniami

Co cię nie zabije, to cię tym motywuj

Dowolna Celebrytka, 2021

Po drugie: wszelkie niepowodzenia są względnością. Wystarczy spojrzeć na nie pod innym kątem i już inaczej światło się odbija

To zależy od ciebie. Czy widzisz szklankę do połowy pustą, czy też do połowy wypitą

Aleksander Kwaśniewski, 1998

Po trzecie: marzenia są na wyciągnięcie ręki

Trzeba walczyć o swoje marzenia!

Adolf Hitler, 1939

Po czwarte: grupa zawsze wygrywa

Utwórz zespół, zostań liderem i nie licz punków

Mao Zedong, 1966

Współczesna młodzież nie jest wychowywana w duchu zbrodniczej rywalizacji, lecz w duchu obopólnego zwycięstwa. Sukces przyjdzie do każdego, kto przeżyje. Wystarczy być porządnym człowiekiem, czyli wszystko uiszczać w terminie i nadążać za memami. Nie należy przejmować się słabą kondycją, ani światową rewolucją. Nieustannie chwalić tych, co przegrywają.

6 Comments

    • Ja nie jestem przyzwyczajony do zwycięstwa za wszelką cenę. Ale chciałbym, by moje dzieci nie cieszyły się z porażek, bo to jest chyba, w sumie, sztuczne, udawane cieszenie się, które w rzeczywistości rodzi frustracje.

  1. Mam wrażenie, ze znowu czytam tu wpis krytykujący młodzież, zresztą tu jest zawsze krytyka. Zgadzam się w pełni z synem. Nie uważam, żeby moje roczniki funkcjonowały w tzw. „zdrowej rywalizacji”, a raczej skrajnie zaniżonym poczuciu własnej wartości przez oczekiwania rodziców i otoczenia, których nigdy nie da się spełnić nawet gdy przerośniesz kompetencje ludzi starszych o 30 lat trzykrotnie, bo znasz 5 języków i przyswajasz 6 razy szybciej. Najważniejsze żeby człowiek był szczęśliwy sam ze sobą, jak będzie w czymś chciał się doskonalić to będzie sobie podnosił poprzeczkę. Potrzeba bycia wiecznie lepszym od innych we wszystkim wynika z niskiej samooceny po prostu. Zamiast się bawić dzieciaki już w dyby i porównywanie. Dobrze, że kolejne pokolenia mają to gdzieś, choć pewnie znajdą się jeszcze rodzice, którym nie odpowiada, że ich dzieci mogą być szczęśliwe, a oni sami nie mogli.

    • Po pierwsze: muszę się mocno zastanowić na tym, że tu zawsze jest krytyka, bo jeśli tak jest rzeczywiście, to muszę poddać się samokrytyce.
      Po drugie: ja właściwie ze wszystkim się zgadzam, co jest w tym komentarzu. Należę do właśnie tego pokolenia, które ma duży problem z własną wartością (choć myślę, że powody tego są trochę bardziej złożone i nie chodzi tu jedynie o wpajaną rywalizację).
      Po trzecie: myślę, że w rzeczywistości rzadko można znaleźć rodziców którym nie odpowiada to, że ich dzieci mogą być szczęśliwe. Nawet jeśli sami nie są. Tu chodzi raczej o troskę dotyczącą przyszłości dziecka – widzianą zazwyczaj przez szkiełko własnych doświadczeń. Fakt, że wyniki takiej troski są często marne.
      Na koniec: można też na sprawę popatrzyć inaczej. Dzieciak może być pozbawiony chęci rywalizacji np. przez to, że „wszystko” ma podane i nie musi się o nic starać. I jest szczęśliwy, ale do czasu. Gdy będzie już musiał sam zdobywać różne rzeczy – zdziwi się mocno, jeśli nie będzie do tego przygotowany. Wydaje mi się, że chęć zwycięstwa nie musi wcale oznaczać kompleksów. Natomiast zadowalanie się tym, co przychodzi samo może (nie musi, ale może) prowadzić do adoracji bylejakości.

  2. W obecnym czasie panuje system zwycięstwa i bycia najlepszym. Tzw. „zdrowa rywalizacja” już prawie nie istnieje. Ludzie zapominają o wartościach, chcą być najlepsi i nie liczą się z innymi w drodze do sukcesu.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *