Pani Zyta

czarny/ 3 lutego, 2021

Pani prof. Zyta Gilowska występowała od czasu do czasu w telewizji. Kiedyś, parę lat temu. Świętej pamięci. Zmarła w roku 2016, po ciężkiej chorobie, która warta jest innej opowieści, a ja natrafiłem teraz, pół-przypadkiem, na jej listy, pisane do Krzysztofa Osiejuka i umieszone na jego blogu Toyah: Posłuchaj, to do Ciebie (http://toyah1.blogspot.com/). Całość korespondencji można znaleźć na wspomnianym blogu, ja przedstawiam tylko fragment jednego z listów.

Pani prof. Zyta Gilowska występowała od czasu do czasu w telewizji, coś tam mówiła, ale nie pamiętam, co? Ogólnie prezentowała się miło, z wyglądu była inteligentna. No i była profesorem na KUL-u, ministrem tu i ówdzie, wicepremierem, Radą Polityki Pieniężnej i tak dalej. Coś tam mówiła, nie pamiętam co, i myślę, że mało kto pamięta. Zadziwić więc mógł jej pogrzeb, na który przyjechali chyba wszyscy, łącznie z prezydentem, premierem, prezesem, marszałkami i ministrami. I wszyscy byli poruszeni jej śmiercią. Nie każdy polityk ma taki pogrzeb, nawet minister. Nie po każdym polityku zostaje takie echo. I tak ładnie mówili o niej, w tych czarnych garniturach, biskup też przyjechał.

A teraz tekst:

Coś jeszcze – z tym „długami europejskimi” to trochę głupiego szukają. Duże europejskie banki finansowały konsumpcję państw PIIGS aby Niemcy mogły plasować tam swój eksport i rozwijać przemysł. Co ważne, wewnętrzna konsumpcja w Niemczech prawie „stała”, podobnie jak prawie stoi w Chinach, które zrobiły ten sam numer, co europejskie banki, ale na rzecz konsumpcji w USA (Chiny finansowały w ten sposób swój eksport do USA). W efekcie władze USA miały u siebie święty spokój (na kredyt) i mogły „się umacniać” poza granicami, a w ten sposób podtrzymywać dolara – cały czas drukowanego w ciemno, aż furczało. No, ale któż nie uwierzy walucie imperium? Świat wierzył, to i Chiny „wierzyły”. Teraz wyciągają łapki po amerykańskie firmy (już kupiły np. afrykańskie złoża i grunty rolne), Europa chciałby podobnie, ale na to Chiny nie pójdą, co to, to nie. Euro, to nie dolar. Tu udawać, że się „wierzy” nie ma interesu. Euro nie jest zwykłą walutą papierową, to jest waluta podwójnie papierowa, dla Europejczyków by wystarczyła, ale do ekspansji dobra nie jest. A zachciało się ekspansji i nie ma gdzie!! USA warują przy swoich (Irak, Libia) i ani rusz. No i jest problem, ponieważ Europa zafundowała sobie (Pokolenie marzec ’68) taki niby hedonizm. Na kredyt. Tej tandety wystarczyło na tyle akurat, by zniszczyć system wartości (co nawiasem mówiąc, u nas też zbyt lekko poszło) i teraz jest problem. Nikt nie chce „postąpić” a chętnych do finansowania nie widać. To jest prawdziwe źródło obecnej paniki. Kto da pieniądze? I za co? W sumie państwa UE będą netto potrzebowały w 2012 roku ok. minimum 800 mld euro, by podtrzymać obecny poziom wydatków publicznych. Netto!!! Są więc dwie możliwości – dodrukuje się (ale aż tyle nie da rady) albo się uruchomi łańcuszek bankructw. Ten łańcuszek dotrze do USA (via tzw. CDS-y) i też zdrowo przetrzepie tamtejsze odnóża tzw. Rynka Finansowego. Konkludując, trwa szukanie kompromisu między imperialnymi interesami państw (USA, Niemcy, Francja, może Rosja) oraz interesami Rynka Finansowego. Chiny zapowiedziały brak zainteresowania, co mnie wcale nie dziwi.”

Nie będę tego komentował, bo na szczęście się nie znam. Widzę tylko, oczyma wyobraźni, jakieś wielkie koła zębate, obracające się gdzieś za mną, ale niedaleko, i mielące wszystko i wszystkich, bez względu na to, czy w mielonym obiekcie występuje kręgosłup moralny, czy nie.

Powtórzę teraz jeden fragment, który zaciekawił mnie najbardziej: „No i jest problem, ponieważ Europa zafundowała sobie (Pokolenie marzec ’68) taki niby hedonizm. Na kredyt. Tej tandety wystarczyło na tyle akurat, by zniszczyć system wartości (co nawiasem mówiąc, u nas też zbyt lekko poszło) i teraz jest problem.

Z powyższego wynika, że rozbijanie systemu wartości odbywało się i odbywa na kredyt. To mądre i sprytne, ponieważ ten kredyt musimy spłacać my, czyli ci, którym się coś rozbija. Trochę tak, jak na wojnie, tylko estetyka inna. Niby hedonizm też jest interesujący – ciężko to wytłumaczyć, ale i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi. No i fakt, rozbijanie systemu wartości w Polsce idzie bardzo sprawnie, a ja zastanawiam się, co jest tego powodem? Powodem tej sprawności. Przejdźmy do podpunktów:

  • albo jest na to wzięty duży kredyt (czyli poważna inwestycja, duża sprawa);
  • albo my, czyli każdy kilogram obywatela, nie bronimy się zbyt zajadle (więc jesteśmy tak samo ciency, jak reszta Europy i tylko medalików na szyjach mamy więcej).

Tak, czy siak, idzie sprawnie, efekty będą przysparzały nam wkrótce zdziwienia i niedowierzania, a także grozy. Jednak to wkrótce, póki co mamy zadane przymusowe zużywanie foteli i obserwację wyremontowanych tynków na ścianach, więc wszystko się odwleka. Oczywiście dla porządku należy dodać, że być może nic się nie odwleka i wszystko gra.

Przeczytałem jeszcze raz ten fragment listu i cieszę się, że są wśród nas ludzie, którzy w jakiś sposób to kontrolują, lub przynajmniej rozumieją. Są, to znaczy byli. Bo autorka tych listów już nie żyje i tylko my żyjemy i te koła, które wciąż się obracają.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *