Donikąd

Jak często wędruję donikąd? Co to jest – donikąd? Czy tam jest ciemno? Przesypywanie czasu, z ręki na ziemię, sypkie marnotrastwo, które trochę zniewala, bo czas jest ciepły i przyjemny w dotyku. Potem idę donikąd i nigdzie nie dochodzę. Kiepsko to wygląda. Mam chęć zbudować dużą, trwałą budowlę, albo zamek, albo wieżę. Ale donikąd mnie […]

Read More..

U psychologa

Opowiadać innym o swoim życiu. Cóż bardziej miłego. Miłe są ich oczy i uszy, i ręce, a najbardziej chyba brwi – gdy słuchają. Nie ma mowy o potępieniu. Najprawdopodobniej jesteś pokrzywdzony. Przedstawiane życie jest prawdziwe w stopniu satyrycznym. Bardziej karaoke niż prawda.  W miarę opowieści samodzielnie się szufladkujesz, schodzisz coraz bardziej w głąb kategorii i […]

Read More..

Demokracja

Strukturalnie jednolite sny o potędze. Władza prowadzi nas do zgiełku, a może jest zgiełkiem. Nie potrafi się nazwać, musi się kręcić. Daję głos, by potwierdzić, że żyję, choć nikt nie pyta. Mój głos należy do władzy, która korzysta ze światowej mowy, propagandy, narracji, fabuły. Poza tymi rzeczami nie istnieje nic, co jest słyszalne. Pozostają gesty. […]

Read More..

Lenistwo

Wieczorem objawiam się na tapczanie. Lekko pijany, minimalnie. Lekko zamglony wzrok, malutka dziura w zwartości ruchów. Kiełbasa, którą spożyłem była obfita, jak szczupak. Nie lubię lenistwa, tego przyjaciela, który leży przy mnie, na jakimś kocu. I nic nie obiecuje.

Read More..

Osiołek

Bóg chce, bym był osiołkiem, na którym wjedzie do Jeruzalem. Będzie mnie karmił i uczył. Nauczy, gdzie mam iść, nauczy po cichu, tak, by mnie nie spłoszyć.

Read More..

Drzwi

 W moim biurze są drzwi. Otwierają się i zamykają, na zawsze, potem znowu pukanie.  Na nich płaszczyzna, monotonna i bura, plus zamek, srebrny i błyszczący, jak miecz z filmu. Otwarcie drzwi jest dziwaczne, nie wiadomo, gdzie są, jakiś fragment łuku, po którym biegną, zamazane, potem trzask. Wtedy już dobrze, relaks przenosi się po całej powierzchni […]

Read More..

Piątek przed sobotą

Piątek, tak bardzo opisywany. Jest przed sobotą. W biurze widać gotowość na piątek, w pewnych charakterystycznych rzeczach. Wszyscy się kiedyś spotkamy w niebie i pożartujemy z tego. Ale teraz piątek. Kot usiadł na murku. Czeka na jedzenie, pod opuszkami ciepły kamień.  Wszystkie podobieństwa, które dostrzegam nie są łatwe do zignorowania.

Read More..

Małe koty

W moim biurze mieszkają koty. Jest ich pięć albo siedem. Są jeszcze względnie małe, jak na koty, ale i tak starają się żyć. Czasem przychodzi robotnik w niebieskim kaftanie i rzuca im się na pożarcie. Wszystko to jest całkiem miłe, nie mam nic i żadnych pretensji.

Read More..

1 lipca już dziś

Od pierwszego lipca roku 2020 będę pisał blog. Będę go pisał ze względu na: moje dzieci mój brak pamięci pewne sprawy, o których nie można gadać bez wódeczki. Odnoszę wrażenie, że wiele z tego, co mam w głowie, wypada z tej głowy i wpada pod szafkę. Z mojego punktu widzenia niektóre z nich są cenne. […]

Read More..