Moja krew na moim nożu

czarny/ 5 lipca, 2021

Usłyszałem kiedyś takie powiedzenie, które powiadają sobie doświadczone żony:

Jak masz tępego męża w domu, to masz tępe noże w kuchni.

Utkwiło ono w mej pamięci i tkwi do dziś, niczym kolec z dzikiej róży. Z uwagi na to staram się nie być tępym mężem i regularnie ostrzę noże. W kuchni.

Tak było i wczoraj. Niedawno mój kolega dał mi nową ostrzałkę, charakteryzującą się tym, że dobrze ostrzy, choć niewygodnie jest ją właściwie utrzymać.

Dalszego ciągu tej historii Państwo się domyślacie. Otóż postanowiłem wziąć się na sposób i znaleźć metodę, by wygodnie trzymać ostrzałkę podczas ostrzenia.

Krew poleciała ostro i bez ogródek. Na wstępie zaznaczyła kawałek blatu, kawałek zlewu, kawałek zmywarki do naczyń i kawałki mojej koszulki, jednej nogi oraz, o zgrozo, twarzy. Następnie kontynuowała w wymienionych obszarach, coraz obficiej i coraz bardziej filmowo. Moja początkowa reakcja była prawidłowa. Wsadziłem rękę pod kran i puściłem wodę. Niestety, zaznaczona była woda ciepła. Cofnąłem więc rękę a krew, jak to krew, grała pressingiem. Zaznaczyła dalsze obszary kuchni, głucha na moje skrzywione usta, z których wydobyło się syczenie. Przerzuciłem wajchę na zimną wodę, poleciał strumień zimnej wody, wsadziłem rękę pod zimną wodę. Uff, ale nie za bardzo.

Trochę to, przyznam, po prostu bolało, rana była cięta i zacięta, że tak zażartuję. Krew nie chciała przestać, była uparta i nieugaszona i była niemal żywą istotą, która chce wyjść z więzienia, na nowo narodzić na kafelkach.

W końcu jednak wszystko skończyło się dobrze. Przyszła żona i pomogła. Opatrzyła, zabandażowała, zwyciężyła. Położyliśmy się razem na tym, co pełni u nas funkcję łóżka i porozmawialiśmy trochę. O koloniach córki, o mrówkach w ogrodzie, o sobie. Wcale nie tak często zdarza się nam rozmawiać w ten sposób.

Myślę, że rana wkrótce się zagoi a rozmowa pozostanie. Wierzę w to.

6 Comments

  1. Żony potrafią opatrzyć rany niczym dr Queen. 🙂 Szkoda tylko, że trzeba było się zranić, żeby porozmawiać o wszystkim i o niczym. No ale tak bywa. 🙂

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *