Literatura do czytania

czarny/ 23 lutego, 2021

Nie czytam już książek beletrystycznych, ani literatury pięknej, ani brzydkiej, ponieważ wszystko już przeczytałem. Tak mi się wydaje.

Jednakowoż, od czasu do czasu, dostaję przed oczy kawałek tekstu, należący do tej literatury, której nie czytam. No i czytam go przypadkiem i bardzo mi się podoba.

Wtedy mam wrażenie, że wraca coś do mnie, jakieś dzieciństwo, albo jakieś wspomnienia, o których zapomniałem, albo jakieś marzenia i pewne poczucie niedoskonałości, które, gdy kiedyś czytałem piękne książki, towarzyszyło mi wiernie.

Być może te poczucie niedoskonałości to najcenniejsza rzecz, jaką na literatura oferuje. Niemal takie, jak muzyka. I w takim razie jestem zmuszony wracać tam, gdzie niegdyś bywałem, grzebać rękami w zwałach tych pięknych niedopowiedzeń, które składają się na to, co przywykliśmy nazywać literackim warsztatem (określenie paskudne, ale skuteczne); a co w rzeczywistości jest umiejętnością odwrócenia oczu i przebicia się spojrzeniem do wnętrza mózgu. I wyciągnięcia stamtąd próbek, które następnie przykleja się do kartek, jak do szklanej gabloty.

O co chodzi z tą niedoskonałością? Czytając historię, która jest dobrze napisana, coś odczuwam. Próbuję to określić, kiedy już przestaję czytać. Wychodzi na to, że wtedy świat jest po prostu pełniejszy, poszerza się mój zakres widzenia, szczegóły gestów, przedmioty i skutki zdarzeń są ostrzejsze. Lepiej więc widzę swoją wcześniejszą niedokładność i to mnie napędza do poprawy. Obiecuję, że się poprawię. Dzięki Ci, szanowna pisarko z Polinezji.

Ministerstwo Moralnej Paniki, Amanda Lee Koe, Tajfuny 2020

4 Comments

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *