Lepsze od nas

czarny/ 27 stycznia, 2021

Wychodzę z takiego założenia, że rodzic chce dla dziecka jak najlepiej. Oczywiście różnie to bywa w praktyce, ale chce jak najlepiej. W sumie podstawowa walka odbywa się pomiędzy lenistwem tego rodzica a jego teoretycznym „chceniem”. Między tym odwiecznymi wrogami rozciąga się plac boju, zwany normalnym życiem, lub też codzienną udręką, he he.

Czy chcę lepiej dla dziecka, czy dla siebie? Trzeba pamiętać, że jeśli zbytnio oddasz się, w całości, całkowicie i bezwarunkowo, czemuś lub komuś, to może to się skończyć źle dla ciebie. A co za tym idzie, dla dziecka również źle. Jednak gdzie leży granica? W którym momencie następuje ten moment, że już poświęcasz się za bardzo, na tyle za bardzo, że tracisz siebie? A może taki moment nigdy nie następuje, wbrew temu, co mówią wszystkie poradniki psychologów? Może szukamy po prostu usprawiedliwienia dla swojego lenistwa, a psychologowie i psycholożki pędzą nam na odsiecz, utwierdzając w tym nas, bo wiadomo, że chętnie będziemy ich słuchać, skoro tak naukowo nas motywują do samo-zadbania?

No i jeszcze drugie pytanie. Czy chcę, żeby moje dziecko było lepsze od mnie? Lepsze, mądrzejsze, szczęśliwsze, pogodzone z sobą, asertywne, dobrze ustawione? A jeśli tak, to czy można to osiągnąć? Jeśli przekaże dziecku wszystko to, co wiem teraz, z założeniem, żeby je chronić, czy rzeczywiście go ochronię? I czy nauczyciel może ukształtować ucznia doskonalszego od siebie w tempie ekspresowym? Samą teorią?

Wczoraj chciałem przybliżyć mojej dziesięcioletniej córce życie codzienne w XV w. na Litwie i w Koronie. Będzie brać udział w konkursie historycznym, więc czytałem jej Jasienicę i opowiadałem. Opowiadałem o stanach w społeczeństwu, o życiu chłopów, rycerstwa, porównywałem Polskę i Litwę pod tym względem, mówiłem o unii tych państw… W pewnym momencie córeczka mnie pyta, gdzie jest Litwa teraz, czemu już nie jesteśmy razem? No to zacząłem jej tłumaczyć zawiłości polityki międzynarodowej i tak dalej. Gadam i gadam, w pewnym momencie widzę, że ona ma łzy w oczach i zaczyna płakać…

-Tatusiu, czemu ludzie tacy są, czemu tak walczą, zabijają się, kłamią, oszukują? Przecież powinni być dobrzy dla siebie, pomagać sobie. Czemu są tacy źli..?

I w tym momencie pojąłem, przynajmniej trochę, jak głupi jestem. Wrócę do tego tematu. Tematu głupoty i innych szczerych chęci pomocy.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *