Kot w mierze możliwości

czarny/ 14 lipca, 2021

Kot złapał w pysk plaster przeterminowanej szynki, którą ktoś wrzucił mu do miski. Biegnie z tą szynką wzdłuż budynku, równiutko, jak na paradzie, niemal stępa. Szynka wystaje mu z pyszczka jak język kogoś innego, znacznie większego. Znika za rogiem.

Po dwóch sekundach wraca, cały czas stępa i przesuwa się w kierunku garaży, gdzie zamierza pewnie ukryć zdobycz. Nie śpieszy się, ale też nie zwalnia. Jest to optymalna szybkość, bym mógł go podziwiać i zazdrościć.

Wystarczyłby jeden mój gwałtowny ruch, nagły wyrzut ramion albo krok w jego kierunku, by całkowicie odwrócić rzeczywistość. Kot zareagowałby błyskawicznie, skalkulował odległości od schronień, moją szybkość, swoje szanse i ruszyłby w optymalnym kierunku z optymalną prędkością.

Nie wypuszczając z rąk przeterminowanej szynki.

Nie robi tego jednak, bo stoję nieruchomo i tylko się przyglądam. Nie myśli też o tym, nie zamartwia się. Nie mnoży niepotrzebnych bytów. Na troski przyjdzie czas, gdy się pojawią. On wie.

6 Comments

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *