Kobiety i ogień

czarny/ 8 lutego, 2021

Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab – kwiatami
Obrzucać zacznie „żołnierzyków”.

Kobiety są. Julian Tuwim w wierszu Do prostego człowieka opisuje je w specyficzny sposób. Nie ma na myśli wszystkich kobiet, pisze tylko o tych, które ustawiały się wzdłuż ulic i miotały wiązki kwiatków na zesranych młodzieńców idących na wojnę.

Czytałem kiedyś, że kobiety po powstaniu styczniowym odpowiedzialne były za edukację dzieci, w tym synów. Rok 1863, ku pamięci. Nie jest to wcale dziwne, skoro mężczyzn ubito, wywieziono na Daleki Wschód, ewentualnie pozbawiono majątku i namawiano do zejścia na psy (mówię w tej chwili o kobietach – szlachciankach i mężczyznach – szlachcicach, ponieważ tylko o nich jest sens mówić jako o tych, których interesowała Polska).

W każdym razie, matki samotnie wychowywały synów, mając w pamięci poległych mężów a także, co nie jest bez znaczenia, stracone majątki. No i tak się złożyło, że wyedukowały je na samobójców – to jedna z narracji. Te nasze (polskie) umiłowanie wolności, waleczność, odwaga, bohaterstwo kurde i poświęceniowość, jeśli chodzi o sprawy Ojczyzny – to przede wszystkim efekt strat, które poniosły swego czasu kobitki i ich reakcji na owe straty. Do prostego człowieka wydrukowano po raz pierwszy w 1929 r., więc być może Tuwim pisząc o stadzie bab (córek i wnuczek tych z Powstania Styczniowego) ma na myśli wojnę polsko – bolszewicką z 1920 r.? A może Legiony Piłsudskiego, a może po prostu od kogoś o tym słyszał..? Chodzi o to, że o wpływie kobiet, agresywnie zachęcających mężczyzn do bitki, zdarzają się, tu i ówdzie wzmianki. Oto frustracja, gniew, żal i inne smutne parametry znajdują swój wyraz w czynach przedstawianych jako powód do narodowej dumy. Zamiast cieszyć się z naszych chwalebnych kart historii, powinniśmy raczej iść do psychoanalityka i położyć się na kozetce, by jeszcze raz się temu przyjrzeć. Niestety, do cholerki, nie pamiętam, gdzie o tym czytałem, za co bardzo przepraszam – proszę mi wierzyć na słowo. Tym bardziej, że to nie koniec.

„Tu poczucie sprawiedliwości wywołuje jedno wyznanie. W ogóle nie tylko nie byłem nigdy feministą, lecz nawet dzisiejsze tak zwane „chłopczyce” są dla mnie szczególnie wstrętne. Ale „każdemu swoje”. Te młode panienki, o których pisałem wyżej pod datą 1865 roku, wychowane prawie wyłącznie na francuzczyźnie, mówiły polszczyzną zapożyczoną od pokojówek, nic po polsku nie czytały, o historii naszego narodu wiedziały mniej niż o rzymskiej. Gdy jednak zaczęto niemiłosiernie dusić ich narodowość i wiarę, bez propagandy i agitacji, pojedynczo wszystkie te panieneczki, których ostatki dziś, jak moja siostra, są 80-letnimi staruszkami, przerobiły się na zajadłe bojowniczki polskości. Już to korzystając, mimo jakich trudności!, z kilku tajnych pensjonacików, co kilka miesięcy zmieniających mieszkanie (pod tym względem dwie siostry panny Mierzejewskie oddały nieocenione usługi), już to podług środków sprowadzając nauczycielki z Kongresówki lub Galicji, prenumerując warszawskie pisma i nabywając polskie książki, te dzielne kobietki znajdowały sposób nauczyć swoje córki tego, czego same nie umiały. Oprócz tego na wsi, dzięki najrozmaitszym figlom i łapówkom, prawie wszystkie utrzymywały polsko-katolickie szkółki dla swojej czeladzi i bliższych włościan. Im to, daleko więcej niż mężczyznom, trzeba przyznać zasługę, że w 1900 r. płomyk polskości na Kresach mógł znowu się rozniecić. Cześć tym zacnym mrówkom!”

To są pamiętniki Hipolita Korwina Milewskiego (https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/hipolit-korwin-milewski-wspomnienia-tom-ii/), bystrego ziemianina z Kresów, który, jak widać – widzi tą sprawę inaczej. On nie pisze o matkach-wariatkach, które wbiły sobie coś do głów; on pisze o tym, że bez kobiet, być może, całe Kresy byłyby dla Polski stracone jeszcze w XIX w. ze względu na, jakby to powiedzieć, braki kadrowe. Biorąc pod uwagę jego wnikliwe analizy natury politycznej, ekonomicznej, czy też po prostu celne spostrzeżenia dotyczące tzw. „życia” – warto wziąć pod uwagę jego zdanie. On nazywa te kobiety „mrówkami”, czyli stworzeniami, których z reguły się nie zauważa, a które wykonują jakąś konkretną robotę.

To, że Kresy w końcu i tak zostały stracone, to nie jest już wina kobiet, to jest inna historia i inni bohaterowie. Myślę sobie tylko, że rola kobiet, mocna i podskórna, krwista i czuła, nigdy nie będzie należycie doceniona. Nie zobaczymy nigdy w pełnym świetle tych przypływów uczuć, dobrych i złych, które od wieków nadają kształt naszym wyspom. Myślę też, że feminizm w nowoczesnym wydaniu próbuje zakryć tą rolę zupełnie. Kobieta w wersji feministycznej to taki nie-gorszy, a nawet lepszy facet. I tyle.

Mało to, malutko. Skromność przed burzą.

17 Comments

  1. Kobiety nie będą doceniane, dopóty dopóki w społeczeństwie będzie pokutował mit mężczyzny, który ma zająć się domem, który pracuje, jest mądry silny itp. a kobieta siedzi w domu i zajmuje się dziećmi i do tego jest stworzona…

    • Kiedyś tak było, rzeczywiście wielu mężczyzn zarabiało na dom. Teraz często jest odwrotnie 🙂 Ja myślę, że kobieta jest stworzona przede wszystkim do tego, by być kobietą – zajmowanie się dziećmi jest jedną z tych dziedzin, w których kobiety są po prostu lepsze. Źle jest, jeśli zajmowanie się dziećmi kogoś obraża. Ja nie zgadzam się z tym, by siedzenie w domu i zajmowanie się dziećmi komuś cokolwiek ujmowało. Być może moje zdanie wypływa z tego, że żyłem w ten właśnie sposób przez parę lat – tak po prostu się złożyło. Nie jest to dla mnie powód do wstydu (po cichu jestem nawet dumny z tego).

  2. Tak i też się zgodzę. Dopóki trwa jakąś dziwna walka kobiety meźczyzni, zwłaszcza między starszymi pokolenia y, kobieta dom, dzieci, facet praca, pieniądze. Ale teraz inne czasy albo inaczej w każdym domu jest inaczej i to zależy od tradycji, obyczajów. Jak rodzina chce żyć, przekazywać dalej swoje wartości tak żeby być szczęśliwym i zdrowym.
    A nie koniecznie znanym.

    • No właśnie, „dziwna walka”. To jest dziwna walka, nie rozumiem jej. Odnoszę wrażenie, że jestem namawiany do jakiejś walki, której nie chcę.

  3. Na szczęście czasy sie zmieniły i kobiety traktowane są na równi z mężczyznami. Choć w sumie różnie to bywa .

    • Raczej różnie bywa. U mojej żony w pracy kobiety zarabiają trochę mniej, niż faceci. Zawsze można wszystko zwalić na umiejętności, ale w pewnym momencie to już zaczyna być głupie: sto kobiet pracuje trochę słabiej niż stu mężczyzn, a tylko dwie z nich pracują trochę lepiej (przypadkowo będąc jednocześnie krewnymi szefa)? Małe prawdopodobieństwo, by to była prawda…

  4. Przeczytałam wpis, przeczytałam komentarze. Też nie podoba mi się ta dziwna walka, jakby jedni byli gorsi od drugich. Każdy z nas ma swoja rolę w społeczeństwie. Wydaje mi się też, że kobieta jest po prostu świetna np. w prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci, bo po prostu ma większą podzielność uwagi (pisze to trochę z własnego doświadczenia :)). Jednak to nie oznacza, że musi porzucać swój rozwój i pracę, którą kocha. Wszystko można jakoś pogodzić, gdy mamy zdrowe relacje i potrafimy dochodzić do wspólnych rozwiązań w rodzinie.

    • Jeśli ma bystrego męża, to rzeczywiście może wszystko pogodzić. A jeśli chodzi o podzielność uwagi… no tak, no tak, cóż… nie da się ukryć

  5. Rola kobiety jest bardzo ważna i kształtowała się bardzo długo. Od gospodyni domowego ogniska po silną biznes women dzisiejszych czasów. Myślę, że to kwestia wyboru, którą rolę kobieta chce obrać. Chociaż w naszych realiach niektóre wybory ostatnio zostały kobiecie zabrane.

    • Przyznam, że nie zauważyłem odbierania kobietom jakichkolwiek wyborów. Ale faktem jest, że wiele kobiet tak to odczuło. Nie rozumiem tego. Zastanawiam się, na ile to jest prawdziwe?

  6. Niby wiele się zmieniło w obecnych czasach, ale mam wrażenie, że niestety kobiety zawsze będą inaczej traktowane i to się nie zmieni

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *