Herbert

czarny/ 3 listopada, 2020

Mogę tylko chłeptać nienazwane bajorka, oczami wodzić za promieniem. Nie znam wielu odniesień, są dla mnie jak skały o zmierzchu, bardzo nieme.

Pamiętam jednak moją młodość i jej poruszenia, gdy siedziałem, leżałem, jadłem kanapki nad jego wierszami. Były to słońca obce i piękne. Zapach mitry, wawrzynu w kartkach z biblioteki. Wysuszone bagna oraz kości harde i wyblakłe.

Okrzyki nad ludźmi. Stare ubrania. Rozproszone dłonie.

Nie rozumiałem i nie miałem przymusu rozumienia. Wiedziałem tylko, że tkwię tu i że czytam – to znaczy – przygotowuję odpowiedź.

Stawałem się piękny.

Gdy okazało się, że Śródziemne Morze nas otacza – tęskniłem i zapragnąłem być godny opisu.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *