Dwie drogi do świętości, jedna krótsza

czarny/ 11 marca, 2021

Droga Pana Jezusa i droga Jana Chrzciciela.

Pan Jezus wybrał drogę mniej oczywistą, by nam pokazać, że można normalnie żyć i być świętym.

Jan był wielkim ascetą.

Pan Jezus mówił, że każdy musi wziąć swój krzyż, ale On ten krzyż wziął dopiero na koniec życia. Nie jest więc tak, że nasze całe życie to krzyż, który dźwigamy. To nie jest tak. To jest tak naprawdę krótki fragment, bardzo bolesny, ale krótki.

6 Comments

  1. To jest zagadkowe – umartwiamy się, zamiast cieszyć się tym, co mamy. Owszem przychodzą problemy, ciężkie chwile, ale warto cieszyć się z tego co mamy z tu i teraz

  2. Nikt nie każe nam umartwiać się całe życie, ale chodzi o to, aby umieć przyjąć także cierpienie i nie tylko w aspekcie religijnym, ale także psychologicznym. Akceptacja i przyjmowanie oraz wyciąganie doświadczeń daje człowiekowi więcej niż rozgoryczenie. Jeśli chodzi o Jezusa, to jego życie nie było proste, już same narodziny świadczyły o trudach. Mówisz krótkim cierpieniu, ale za to jakim.

    • Do trzydziestego roku życia Pan Jezus wiódł raczej normalne życie w tym sensie, że nie znane są nam przypadki jakichś tragicznych wydarzeń. Potem wyruszył w trasę i to było tak: Impreza, modlitwa, nauczanie, wędrówka, impreza, modlitwa… i tak w kółko. Wiemy z apokryfów, że wśród Żydów Jezus uchodził za obżartucha i pijaka. I na końcu – Golgota, jako zwieńczenie tego życia. Kwiat Jego miłości, że tak powiem.
      On nie tylko zaakceptował cierpienie. On je sobie wyznaczył.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *