Drzwi

czarny/ 5 lipca, 2020

 W moim biurze są drzwi. Otwierają się i zamykają, na zawsze, potem znowu pukanie. 

Na nich płaszczyzna, monotonna i bura, plus zamek, srebrny i błyszczący, jak miecz z filmu.

Otwarcie drzwi jest dziwaczne, nie wiadomo, gdzie są, jakiś fragment łuku, po którym biegną, zamazane, potem trzask. Wtedy już dobrze, relaks przenosi się po całej powierzchni i zastyga, spokój, spookój. Widać je wtedy wyraźnie, jak stoją nieme, na straży tego, co dzielą.

W sumie, to zawsze nas coś oddziela od tego, co jest poza nami. Najłatwiej to czas i odległość, albo brak miłości, albo wada. Drzwi kołyszą się, jak kwiaty nad grobem, może pustym, może nie.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *