Czy wspomnienia parują?

czarny/ 19 kwietnia, 2021

Kiedyś rozstałem się z dziewczyną. I to był pierwszy raz. Następnie opowiedziałem o tym kumplowi i to był drugi raz. Potem opowiedziałem jeszcze komuś i jeszcze komuś, potem sam sobie o tym wspomniałem. I to był trzeci, czwarty i piąty i srąty raz. Za każdym razem, za każdym opowiadaniem, przeżywałem na nowo te rozstanie, które najpierw było bardzo intensywne, ale z każdym kolejnym razem blakło i blakło, jak perspektywa kolorystyczna. I wciąż było rozstaniem, ale jednak coraz mniejszym i coraz bardziej przypominającym oglądany kiedyś film.

Podobnie jest ze śmiercią. Ktoś umiera i to jest śmierć numer jeden. Rozmawiamy o tym i to jest śmierć numer dwa. I tak dalej.

W końcu zostaje coś bardzo przeźroczystego, o czym wiemy, że było prawdziwe, ale prócz wiedzy – wiedzy teoretycznej – nic nie trzyma już nas przy tej śmierci.

Taka jest, znana wszystkim reakcja chemiczna: czas – pamięć. Nasza wiedza się utlenia i leci w kosmos, pod postacią pary, a w nas zostają coraz bardziej wysuszone i dziwaczne wspomnienia. Jednak to nie czas, wbrew pozorom, jest tu najważniejszy.

Na samym końcu tego wszystkiego, tego strasznego i jednocześnie absolutnie niesamowitego procesu, śmierć jest już tak mała i słaba, że potrafi się zmieścić w jednym, suchym stwierdzeniu.

Bóg stworzył nas istotami niedoskonałymi, które mogą osiągnąć doskonałość. Ale tylko poprzez Niego, czy też poprzez Miłość. Bez znaczenia, jak bardzo tego typu stwierdzenia są ograne, jak bardzo wyprane z rzeczywistej treści – wciąż pozostają prawdą. Prawdą osiągającą stan banału, czyli poddaną opresji czasu. My zaś jesteśmy stworzeni z zamysłem, by to Miłość prowadziła nas do pełni, dlatego musimy iść, biec za nią i w niej.

To Miłość, to Ona płynie i gdy odpływa – zapominamy. Czas to jedynie pianowy osad zanieczyszczeń z pobliskiego miasteczka.

6 Comments

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *