Brak kultury Indusu

czarny/ 17 marca, 2021

Dawno, dawno temu. Około 3000 lat przed Chrystusem, w dolinie Indusu żyli ludzie. Żyli w pewien określony sposób, który dziś nazywamy Kulturą Indusu. Była to całkiem ładnie rozwinięta cywilizacja, podobna do tych w Mezopotamii i Egipcie, jednak dla nas – trochę bardziej tajemnicza.

Problem polega na tym, że do dziś nie możemy rozszyfrować ich pisma.

Wiemy o nich mniej, niż o innych grupach, kulturach i państwach, ponieważ nie wiemy, co tam sobie pisali tymi dziwnymi znaczkami. I jest to bardzo interesujące, zagadkowe i tak dalej, jednak dziś zajmę się czymś innym.

Otóż przed ludźmi Kultury Indusu, na tych samych terenach żyli inni ludzie, o których wiemy jeszcze mniej. Wiemy jednak, że uprawiali co najmniej parę gatunków roślin, hodowali parę różnych gatunków zwierząt, robili swoją, ozdobną ceramikę, mieszkali w niewielkich osadach bez murów i ostrokołów. Żyli tak sobie, mniej więcej, przez dwa tysiące lat.

Przez dwa tysiące lat!

Dopiero później coś się zaczęło dziać. Dzięki wykopaliskom widać, że pojawiły się nowe przedmioty, jakieś pieczęcie, jakieś pudła, zamknięte cylindry itp. Zapewne służyło to oznaczeniu własności, świadczy to również o wpływach jakichś innych grup, z zewnątrz, nie wiadomo – skąd? Coś się ruszyło i powoli wszystko przestawało być takie, jak dawniej (być może pojawiły się również fortyfikacje w osadach, ale nie jestem pewien). W każdym razie zmiany następowały coraz szybciej, aż utrwaliły się i uformowały w to, co dziś nazywamy Kulturą Indusu.

Lubię myśleć czasem o tych ludziach w neolicie, którzy sobie żyli. Nie wiem czemu, ale jestem przekonany, że byli znacznie szczęśliwsi od nas. Nikt im jeszcze nie powiedział, że trzeba się rozwijać, mieć pasje, pracować nad sobą i dbać o klimat. Nie wiedzieli też, że masoneria będzie chciała ich wszystkich zniszczyć (być może nie wiedzieli nawet o istnieniu masonerii ). Żyli sobie spokojnie, bez powstań warszawskich i układów wyszehradzkich, A poza tym, ich życie nie różniło się specjalnie od tego, co widziałem, jeżdżąc w dzieciństwie do babci na wieś. Naprawdę, jeśliby się zastanowić – niewiele się różniło. Podstawowa różnica to taka, że na żniwa nie mogli wynająć kombajnu i wszystkie zboża musieli ścinać sierpami. Że tak zażartuję. Z tą masonerią to też żart (zaznaczam na wszelki wypadek).

Być może zupełnie się mylę, szukając po prostu Arkadii, utopijnej krainy szczęśliwości, w której czas płynie wolno i dostojnie a człowiek na łonie przyrody pogryza sobie czereśnie…

Być może się mylę. Wszyscy wiemy przecież, że taka kraina nie istnieje.

Ale tęsknimy za tą krainą, czasami tak mocno, jakby to nie były marzenia, lecz wspomnienia.

4 Comments

  1. Gdy czytam o Indianach, to mam podobne wrażenie. Było im dobrze i nie potrzebowali tego wszystkiego, co im przynieśliśmy. W sumie ogólnie jest to ciekawe zagadnienie. Lepiej trzymać się tego, co jest i dobrze działa, czy lepiej szukać innych rozwiązań.
    Na pewno nasza cywilizacja poszła w złym kierunku. Ciągły wyścig szczurów i tworzenie coraz to nowych rzeczy, których nikt nie potrzebuje. Czym różnią się dzisiaj telefony czy samochody? Ten ma o jeden cal więcej, a ten ładniejszy kolor. Dochodzimy do tego, że zamiast tworzyć coś, co przetrwa długi czas, tworzymy coś na chwilę. Wciąż gonimy jedni za drugimi, byle tylko pierwsi pozyskać klienta. A gdzie czas na odpoczynek, dla siebie i rodziny?

    • Ale w naszej sytuacji nie możemy już trzymać się tego, co jest dobre. Ponieważ zostanie ono zdeaktualizowane. Dobre – to anachronizm. Anachronizm przypomina o śmierci. A o śmierci nie wypada rozmawiać, chyba że po to, by ją ośmieszyć. W ten sposób powstaje nowy synonim: dobre = nowe. W ten sposób pozbawiamy się również problemów etyki, która w polskim języku tak nieopatrznie zestawiła znaczenia słowa „dobry”. Teraz już nie będzie tego problemu.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *