Bóg to nie teleturniej

czarny/ 2 marca, 2021

Mój kumpel w pewnym momencie mówi tak:

  • Ja się długo zastanawiałem nad religią, nad religiami i doszedłem do wniosku, że dobra religia to jest taka, która jest dobra dla człowieka. Która pomaga człowiekowi być lepszym.

Mniej więcej tak to brzmiało. Żeby człowiek był lepszym człowiekiem. Wtedy religia jest ok. Można powiedzieć – jest przydatna.

Mówi się, że od kiedy do Kościoła zostali wpuszczeni filozofowie – wszystko się chrzani. Wiara została sprowadzona do takiego teleturnieju: zrobisz dobrze – punkt; zrobisz źle – zero. Coraz mniej mówi się o relacji człowiek – Bóg. O zażyłości.

To, czy ja się stanę lepszym człowiekiem, czy nie, to jest jedynie efekt uboczny. Oczywiście, że się stanę, jeśli będę poważnie traktował Boga. I więcej na ten temat nie ma co mówić. Moja lepszość nie ma specjalnego znaczenia tym bardziej, że im będę lepszy tym bardziej będę się z tego cieszył. A im bardziej będę się cieszył ze swojej lepszości, tym dalej będę od prawdy o sobie. Nie ma się co cieszyć, lepiej jest słuchać. Słuchaj, co mówi Bóg – wtedy zawsze się czegoś ciekawego dowiesz.

Ale przecież św. Paweł powtarza do znudzenia: ciągle się radujcie! No tak, ale radować się trzeba z tego, co się nam przydarza, a nie z tego, jak sobie z tym poradziliśmy. Dlaczego to takie ważne, te rozróżnienie? Bo radość z siebie to tak naprawdę usprawiedliwienie siebie. Usprawiedliwienie z przyszłych złych uczynków. One będą, na pewno, ale nasze usprawiedliwienie, poprowadzone sznurkiem przez fakt, że kiedyś byliśmy fajni, przyniesie tylko rozczarowanie i poczucie braku! Radość z siebie to nałóg, zawsze powracający, niszczący wzrok i słuch. I jak z każdym nałogiem – im dłużej trwa, tym głośniej wrzeszczy i mniej radości niesie. Na końcu pojawia się smutny, naprawdę smutny człowiek, siedzący w brudnym kącie i powtarzający w kółko: daj, daj, daj…

Do tego prowadzi lepszość. Nie patrz w stronę lepszości. Patrz w stronę piękna i dobra. Wtedy poczujesz Boga, a On z kolei pokaże prawdę, a ta obmyje cię i da siły. Reszta to przyprawy.

ps. A czy ja słucham Boga, skoro taki mądry jestem? Czasem córka coś powie, czasem żona, czasem kolega. Słucham ich.

6 Comments

  1. Tematy wiary i religii są dość trudne, dla każdego mogą mieć nieco inne zabarwienie. Chyba nie da się tego traktować zero jedynkowo, popełniamy błędy, ale od nas zalezy, czy Bóg, jeśli w niego wierzymy, nam przebaczy – od tego, czy wyrazimy skruchę i będziemy żałowac.

  2. „Słuchaj, co mówi Bóg – wtedy zawsze się czegoś ciekawego dowiesz”. Piękne słowa. I prawdziwe. A Bóg lubi przemawiać przez drugiego człowieka, książkę, wydarzenia, a nie tylko przez Pismo Święte.

  3. Teamy religii i wiary to bardzo gorący temat od jakiegoś czasu. Sama uważam, że na tym etapie kościół w Polsce, a wiara rozeszły się.

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *