Edukacja powszechna II. Richard Dawkins, Kapłan diabła, Gliwice 2019

czarny/ 22 grudnia, 2020

Tak, jak obowiązkowa edukacja na poziomie podstawowym stworzyła rynek szybko zapełniony przez wydawców brukowych dzienników i tygodników, tak rozpowszechnienie się edukacji na poziomie średnim, a później także wyższym przyczyniło się do powstania licznej grupy ludzi o często dobrze ukształtowanym guście literackim i naukowym, którzy jednak odebrali wykształcenie znacznie przekraczające ich zdolności samodzielnego, analitycznego myślenia.

W ten sposób Peter Medewar, prócz obcesowej i nadzwyczaj celnej w swoim mniemaniu myśli ogólnej, wykonuje wstęp do krytyki Teilharda de Chardin. Być może jest to jednak krytyka czytelników i entuzjastów Teilharda – nie wiem. W każdym razie – ma być miażdżąca. Nie mam w tej chwili zamiaru bronić myśli tego ostatniego (który jest tyleż kontrowersyjny, co i nudny i mnie po prostu nie interesuje), napiszę jednak o myśli, która przyszła mi do głowy podczas czytania cytowanego fragmentu i która, według mnie, dobrze opisuje Dawkinsa, jego książkę „Kapłan diabła” a także wielu innych naukowców ( i ich książki) wypowiadających się na tematy inne niż te, w których się kształcili.

Całość twórczość Richarda Dawkinsa jest swego rodzaju potknięciem, o ile potknięciem można nazwać gładkie przechodzenie pomiędzy naukowymi faktami z dziedziny genetyki a ogólnymi, niepopartymi właściwie niczym, domorosłymi spostrzeżeniami dotyczącymi pełzającej teologii. Upowszechnienie dostępu do druku spowodowało, że autorytetom z dziedziny X znacznie łatwiej wypowiadać się na temat dziedziny Y i być przy tym przekonanym, że mają do tego prawo, ponieważ ich wiedza X, w cudowny sposób rozpostarta nad dziedziną Y, spłynie na nią jak blask dnia.

Nie.

0 Comment

Add Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *